wywiad

Agnieszka Wolny - Hamkało

Przepraszam, będzie do mnie dużo osób
dzwonić. Mam dzisiaj pięćdziesiąte urodziny.
Akurat w rocznicę powstania w getcie, więc pamiętam.

Mieszkałem na północy, kiedy wybuchł punk
(Mój Boże! – wtrąciłem się znowu), a potem
baby-boom i mój syn wyglądał

jak wiersz czytany od tyłu:
bardzo prosty, z mnóstwem zaśpiewów
w stylu ooh-wee-ooh. Zmierzch

i upadek cesarstwa rzymskiego
to nie jest lektura na czas grypy,
dlatego spóźnieni na epidemię

usypywaliśmy lewobrzeżny Żoliborz
z mchu i trawy. Aż się przewróciłem
o swój własny telefon (artysta wpuszcza ciotki,

bo je strasznie kocha. Ciotki się zaziębiają,
lecz wracają do siebie, bowiem nie ma dzieci,
które by poszły ich śladem).

Twoja ocena
Agnieszka Wolny - Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Wierszyk dla piegowatej Ninja

I Zakaz, albo przyzwolenie na zamknięte oczy, teraz, kiedy patrzysz. Pokój ciemny i pełny, gdzie znów jestem bezdomny. Tyle tu ciała, choć ślina wciąż gorzka: włos na języku, Adam w…

Minu

Ile można siedzieć, badać związek krzywicy z niedoborem światła, patrzeć na uliczne egzekucje gołębi, których szczęście nigdy nie opuszcza tak zupełnie. Nikt nie mówił, że miłość to ołów, a ty…

Kult

Alicja wciąż marudzi, no odpisz mu, odpisz widać, że cię kocha. Germaniec? Telefon padł, idę więc podkarmić go, na dole, w dyspozytorni, pytanie, oddech, pytanie. Mam chęć usiąść na schodach…