Wałbrzych

Agnieszka Wolny-Hamkało

W niecce na chwilę skupiło się ciepło,
a potem zimny wiatr od gór wessał je
i wypluł po drugiej stronie.
Jakaś para po sześćdziesiątce okupowała fontannę.
Oboje w jaskrawych kurtkach, trzymali w tłustych,
opuchniętych dłoniach pomarańczowe soczki
z plastikowymi słomkami. Trzech chłopaków w bluzach
przecięło plac. Jeden z nich zaśmiał się jak kogut.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny-Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Wybieganie z raju

Kominy pracują na nasze zamyślenie, mają astmę, oddychają ciężko. Czekam aż skończysz wpatrywać się w tę niebieską cegłę wiszącą nad nami, zauważyłeś, jak rzadko używamy w rozmowie kolorów? Każde dopowiedzenie kończy się na brzegu ławki, martwieje. Wiesz dobrze jak była nieśmiała. Zawsze siadała na moich…

NOIR

Mogę tego nie pisać, ale to rośnie, sieje i coraz trudniej podpalić papierowe miasto, które pełznie mokre pod szyldami. Mogę tego nie pisać, ale będę jak dziobaty facet na szczudłach z czymś zbyt ciężkim i metalowym na ramieniu — z językiem przyklejonym do brody. Serio,…

Dom Dziecka

Trzydzieści par pantofelków filcowych z wyszytym na środku kwiatem tulipanu. Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem z czarnej porzeczki. Trzydzieści nieruchomych kotów wyhaftowanych ściegiem płaskim. Trzydzieści par wyciągniętych rączek ale tylko po łyżki do zupy mlecznej. Trzydzieści par oczu otwieranych we śnie aby dojrzeć rodziców na wzgórzach…