24 grudnia

Agnieszka Wolny - Hamkało

Spacerując nocą po ulicach
senni od czosnku, z wąsami od wina
doszliśmy do domku przy działkach.
Był ciężki od świateł. Srebrne renifery
z Lidla jarzyły się w trawie jak kosmiczne spodki.
Nadmuchane bałwany jak duchy
kołysały się, uderzały brzuchami.
Wyjęliśmy z kieszeni pieczone jabłka
w aluminiowej folii i zjedliśmy je na mrozie.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny - Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Zanurzeni

Ależ nie każdemu zdarza się prawdziwa starość. Jej właściwe jest rozpamiętywanie Cielesnej pychy, która rozpierała się kiedyś W nas, tych samych, a jakże innych. Był wysoki komizm W układaniu włosów…

Dzień Żywych

W Dniu Żywych umarli przychodzą na ich groby – zapalają neony i przekopują chryzantemy anten na dachach ich grobowców z centralnym ogrzewaniem. Potem zjeżdżają windami do swej codziennej pracy: do…

Niebo złote ci otworzę

Nie­bo zło­te ci otwo­rzę, w któ­rym ci­szy bia­ła nić jak ogrom­ny dźwię­ków orzech, któ­ry pęk­nie, aby żyć zie­lo­ny­mi li­stecz­ka­mi, śpie­wem je­zior, zmierz­chu gra­niem, aż uka­że ją­dro mlecz­ne pta­si świt. Zie­mię…