Panama smile

Agnieszka Wolny-Hamkało

Zimowe słońce jest stare i przez to bardziej kosmiczne
(metafory solarne są dla małych dziewczynek).
W melancholijnej scenerii zimowej Lizbony
poznajemy dobroduszną Pilar, jakby przyszła prosto
z bliskowschodnich baśni (w Lizbonie?
Aż mnie wylogowało na chwilę):
być zjeżoną pięknością jak Denise z Belasco,
albo chociaż tą kurwą Renatą.

On jest identyczny z samym sobą, płaski
jak weekend w Nevadzie. Tak wszystko odnosi do siebie,
że aż jest niewidzialny. Musisz być bardzo samotne,
moje sensoryczne bóstwo – powiedziała.
Jak będę spadać, to nie stanie się nic takiego, żaden hałas:
pieniążek, który wpada do odkurzacza. Nie lament, raczej kurz
– odparł, marudząc. Niebieski tatuaż, który zrobiono mu zapałką,
teraz się odzywa. Jak stary ząb przerabiany przez konowałów,
zlepiony z metali ciężkich. Gdzieś słyszałam, że wszyscy umrzemy.
Szczerze mówiąc, uważam to za kompletną bzdurę.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny-Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Po co tyle świec nade mną

Po co tyle świec nade mną, tyle twarzy? Ciału memu nic już złego się nie zdarzy. Wszyscy stoją, a ja jeden tylko leżę, — Żal nieszczery, a umierać trzeba szczerze. Leżę właśnie, zapatrzony w wieńców liście, Uroczyście — wiekuiście — osobiście. Śmierć, co ścichła, znów…

one

Bawiły ją i zaskakiwały, bądź to czytając na głos urywki rozdziałów, bądź to opowiadając różne historyjki, rozwiązując szarady, wpadając na nią znienacka w przebraniu różnych zwierząt i historycznych postaci. Pełne słodyczy i tkliwe, należały w pewnym stopniu do świata. A jednak ich nieobliczalność, szkło noszone…

Dąb

Drzewo męskie, On, myśliciel, wojownik, gotów być starym i odludkiem, drzewo Boga i szubienicy, kochany przez kruki, z liśćmi późnego lata, wyciętymi z zielonej skóry, nigdy dość zielony by ukryć swe sękate wypukłości, drzewo z pięściami, drzewo domagające się swoich scen, wybiera punkty widzenia krajobrazu,…