data zwrotu

Tomasz Pułka

będziemy się tak ślizgać po powierzchni słów pisać
w liczbie mnogiej rozciągać wzdłuż kawiarnianych
parasolek przesypywać przez perspektywy scalać
ze sklepowymi szybami drukować niespokojne zaproś
mnie na kawę
 dogasać w matecznikach stron tytułowych
przegrywać zakłady o jutrzejszy sprawdzian wiadomości
z rannego wstawania rozstrajać zawsze pewne słoje dębu
aż dźwięk wyprzedzi jedno z tysiąca nakreślonych miast
i podprowadzi pod palce piękną pustą szklankę popatrz
przez denko gaśnie ten słowotok świecą latarnie
między drzwiami a niebem gubi się szron.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

W drzwiach kawiarni

Jakieś słowa, które mnie dobiegły od sąsiedniego stolika, sprawiły, że spojrzałem ku drzwiom kawiarni. I ujrzałem ciało tak piękne, jakby je utworzył u szczytu mistrzostwa Eros ­ z radością modelując…

Wiersz dla Brigitte Bardot (2)

Ostatnio już tylko pojedyncze zdania. Oczywistość wniosków praktycznie uniemożliwia prowadzenie śledztwa, bo któż zna, któż znałby imiona wszystkich kundli wałęsających się po miasteczku, wzrok jak kundel (mniejsza zresztą o porównania),…

Egzotycznej rybie z akwarium w Café 2000

Gdybym mógł, przełożyłbym cię z obcego albo napisał od początku we własnym języku. Za grubą szybą ty i ja mamy przyciężkawe sylwetki wyciętych z kartonu kukiełek. Ja pracuję bardzo nad…