Oglądając filmy dokumentalne

Patrz na nieszczęśliwego – ale pamiętając, że nie jest twoim bratem bardziej niż szczęśliwy, zły, piękny, hydraulik czy profesor greki. Płaczący, brudny, cichy – to tylko podróżnik, który właśnie się znalazł tam, gdzie kiedyś byłeś albo – z pewnością – będziesz. Tyle. I nic więcej. Kraków, 2. VI. 2004


Jacek Dehnel

który sprawia, że można być człowiekiem

Michałowi Smarzyńskiemu poznaliśmy się, gdy szukał zegarka. badał każdy kąt, dotykał ścian, słuchał mnie czekając na tykanie. serca chyba, bo jak później się zwierzył, zegarka nigdy nie miał. po prostu był nadwrażliwy, choć chował to skrzętnie w każdym słowie. gdy opowiadał, zamykał historię sobą, ubierał się w nią i chodził po pokoju, przeglądał się w … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Nie wyjeżdżajcie na zachód zbierać pomidorów.

Dziwny jest w tym roku czerwiec i powietrze jest w tym czerwcu dziwne, ciepłe i słonawe, pęcznieje nam w gardłach, niczym morski plankton. W ciemnościach mówią o nim chłopcy z mojego osiedla, łowcy głosów znikających w puszczy: Zaprawdę dziwny jest w tym roku czerwiec, ściekami płyną gwiazdy i wpadają do oka, okoliczne psy szczekają, kiedy … Przeczytaj wiersz


Adam Grzelec

Niż

1. Kradzież kończy się i czeka. To pewnego rodzaju cisza w przedostatnim przypadku. 2. Rozsypać się na sobie, kiedy wszystko (czerstwe, czerwone) odnosi cię na miejsce. 3. Powód nie jest. Kiedy mówisz „c”, usta są bardziej. Trzeba szybko to zamknąć, więc wrócę nad ranem. Długie śniadanie z samą tylko wodą. Jestem bardzo mężczyzną, nic bez gramatyki, a … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Litery

Nie nauczono mnie kucia w ani snycerki i teraz z zazdrością patrzę na okrytego pyłem czterdziestoparolatka, który tnie granit wirującą tarczą. Takich drewno i kamień słucha, takich słuchają dłuto i młotek, dawcy trwałych napisów. Litery, które stawiam, nie mają w sobie wilgoci, nie mają głębokości, grubości ani żadnego materialnego trwania, są ciągiem dziur w świeceniu. … Przeczytaj wiersz


Jacek Dehnel

365

dobiegające zza ściany hałasy to tylko odbiegające od normy natężenie dyecybeli których nie staram się już kojarzyć z wpisanymi w ten blok awanturami pijanych sąsiadów. nie ma sensu podsłuchiwać. większa część tajemnicy i tak grzęźnie w nienaruszalnej kompozycji brunatnoczerwonych cegieł starannie zdobionych tapetami z wizerunkiem bohaterów kreskówek walta disneya. koło trzeciej nad ranem w lokalnej … Przeczytaj wiersz


Adam Grzelec

Administracja

Obędę się bez karuzeli Zwłaszcza sny o dniu pod wodą i przebudzonych dzieciach, tak rzeczywistych jak wrażenie końca prozgnozy. Cienkie rejestry i pójście w stronę tej pierwszej, odpowiednio zerwanej sonaty. Z błędem, albo bez błędu, nieznacznie naznaczonym porządkiem. Czekaniem na powrót z dworca; ciemnego, odpowiednio głuchego dworca. I potem przechodzi się do sali obok. Stajemy … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Jeżycjada upływa

Jeżycjada upływa igłą włożoną do dzbanka Śmiałość to koleina patrzenia Chciałem napisać o wspomnieniu ale o nim zapomniałem W lutym zmarła Janina Zofia Klawe tłumaczka Chciałem tłumaczyć zwoje znalezione w trakcie W lutym znalazłem traktat pod wanną Czytałem traktat klęcząc na posadzce Śmiałość wykonywała podejrzane ruchy W lutym spotkałem pod wanną wodę mineralną Piłem łapczywie … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

z dziurawego dachu

takiemu jednemu, wymyślonemu. z dzieciństwa tylko ty potrafiłeś tak mówić, że mogłem cię słuchać przez kilka paczek papierosów, chociaż nie paliłem. gdy kładłeś łyżkę na stole rozstępowały się ściany i głos słyszałem metaliczny, z nutą ciemnych odmętów morza. i głos mówił do mnie: to kpiarz i błazen, nie wierz mu w nic, bo tylko w ten … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

jest cicho, że aż głos się łamie

ulica jest pusta. z pustego nawet ja umiem wypić. palce mamy skostniałe od zimna. na ustach parę, w kieszeniach strony wyrwane z bibliotecznych książek. nie tyle idziemy, co raczej miasto pełznie obok. ściany martwo suną przez twarze, ulica zwija się jak dywan. wszystko to po to, by poczuć jak się jest wygnanym. jak się odchodzi … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Przymierze

ponad siedemdziesiąt lat minęło odkąd mojej babci młodej mężatce moja dziewięćdziesięcioletnia praprababka mówiła twój dziadek tak mnie kochał że całował mnie od stóp do głów od stóp do głów nie omijając żadnego miejsca wtedy różniły się wszystkim teraz to tylko dwie stare nieboszczki ale słowa pozostały najpierw tajemnica alkowy potem powierzony sekret anegdota wreszcie wiersz a … Przeczytaj wiersz


Jacek Dehnel

Erotyk

więc wchodzisz w to? potem będziemy się tłumaczyć tylko nie chciałabym cię jutro spotkać na ulicy lub w parku nie daj boże w kościele lub gdzie indziej zreszta nie chciałabym cię jutro spotkać tak samo jak nie chciałam wczoraj i dzisiaj chociaż pozwól ze wrócę to nie do końca tak jest bo na przyklad wczoraj … Przeczytaj wiersz


Adam Grzelec

ranem

ptaki szybują nad nieobecnością burzy ulice wymiecione przez drzazgi po drzwiach bo kiedy miasto jest szare można zobaczyć łamanie się światła, unieść obramowanie, połknąć klucz zobaczyć bezrękich listonoszy, niosących ten sam jeden jedyny list którego nie było wcześniej, zanim wschodzi słońce w jej oczach patrzę przez brudną szybę na to co umiem sobie wyobrazić dotykaniem powiek … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

na jawie wariata

Jawa jest jednym wielkim powodem do picia. Jerzy Pilch, „Pod Mocnym aniołem” kocham cię tylko wtedy, gdy patrzę na twoje zdjęcie. od tej tezy zaczyna się każdy mój dzień, najpierw się budzę, potem powtarzam to zdanie jak mantrę. wcieram je w skórę, wstrzykuję w krwioobieg. a potem wiatr rozwiewa wiersze napisane nocą i jest to … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

tak bardzo lubię słuchających księżyca

uczę cię od nowa i ciągle tego samego. zdania buduje się na stole. kładąc najpierw orzechy, potem jakiś kamyk, niedopałek, kilka gałązek zza domu. zdania się najpierw z czcią pakuje w pastelowy papier. trzeba zachować misterium, trzeba zapalić świece. a dopiero gdy się napijemy wódki będzie można uznać narrację za sen trzeźwego okna. tam, tam … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Szybki kurs otwierania oczu

1. Wyjście. To, kiedy idziesz od środka, od centrum dramatu, o którym nic nie wiesz, bo rozrywa się dokładnie na tafli oka. I nie przypadkiem napisałem „rozrywa”, bo rozegranie tej sceny w takim odniesieniu (a nie pamiętamy, nie wiemy nic przecież o dotychczasowych konotacjach, jakie wczoraj spisywałem na starym bilecie – a było w początku … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Tuman

Tak, miłość. Lecz to zawiść jest nieukojona. Błyszczące oko w szparach pomiędzy deskami stodoły, gdzie on tamtą obraca na sianie; mowy nad jarzynową o ukrytej forsie, o zdobytych spod lady żywieniowych bonach; suto słodzone bluzgi jak torsje po torcie. Tak, miłość. Przejdzie miłość i góry pieniędzy. Zdrady i konta wsypią w urny made in Taiwan. Zawiść, … Przeczytaj wiersz


Jacek Dehnel

Tłumacz

Tłumacz się, że mieszkanie dałeś w swoich ustach obcemu językowi na rozpanoszenie (twojemu na kąsanie, walkę i udrękę) i niech on się tłumaczy – może jego musztra wyjaśni słodkie sensy słowa „podniebienie” (daj językowi palec, weźmie całą rękę). Warszawa, 14. V. 2010


Jacek Dehnel

Tkwi w szczególe

Hej, bystra woda, bystra wodniczka, DNA zwite jak sploty stryczka, hej, mitochondria, jądra komórek jak ukręcony na szyję sznurek. Siedzą se tacy, myślą czy da się – i tak się nie da, bo są na kwasie, ubezwłasnowolnieni przez geny jak wyrzucone na brzeg syreny. Jedna synapsa drugiej synapsie truje: „na instynkt lepiej załap się”. Akson … Przeczytaj wiersz


Jacek Dehnel

dni rozmyte wskazówkami

kiedy się odnaleźliśmy było prawie ciemno. pamiętasz napewno. twój dom – mój oddech. żyliśmy jak asceci. zupa jarzynowa i lekki śnieg za oknem. mówiłeś: taki dobry przyjaciel się już nie trafi. wieczorami a także przecież dzień cały – siedzieliśmy pisząc. dużo. herbata nie stygła, myśli przeciwnie. do momentu kiedy wysuszył się dym w kominku. za … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka

Wstęp do nowych wierszy

Trzeba zacząć kłamać i wrócić do źródełka. Hiperkataleksa, daktyl, na stole diereza (mały metronom). Ręka w kieszeni. Commons, peuple, ciągłe pierdolenie świata się ze słówkiem. Jak piękne były tamte jabłka o których mówiłeś, o które cię kocham, moja ryża rtęci – zamknięci jesteśmy w tym samym ogrodzie, ja połknąłem kluczyk i teraz uczysz się burzy, która … Przeczytaj wiersz


Tomasz Pułka