WYSPY

Agnieszka Wolny-Hamkało

Męczyło nas słońce (zatkaliśmy otwory bielizną) w samym
sercu stada. Białe wiersze używały ciekawych narzędzi
wymyślonych przez Indian. Dzieliłam sekundy na drzewa. Moja załoga
pijała powietrze w sukienkach zielonych od palm. Dlatego mamy w sobie
czystą, smaczną wodę. A potem stado zmieniło się w tłum — coś jak
osobiste, białe mgiełki wokół ludzi. Siedzimy, patrzymy,
ile po nas zostało na stole. To nasz ulubiony moment.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny-Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Ogrodnik

Adam i Ewa nie na to zostali stworzeni, Żeby kłaniać się księciu i władcy tej ziemi. Inna, słoneczna, ziemia poza czasem trwała. Im obojgu na wieczną szczęśliwość oddana. Siwobrody ogrodnik drzew na niej doglądał, Chociaż świat nie stał w blasku, tak jak tego żądał. Na…

Słony żal

Gdzieś na początku naszej drogi Przez chwilę promień na nas padł Stopniała zimna przeszłość Krą odpłynęła w dal I niepotrzebnie uwierzyłam że Ta wiosna może trwać To się nie mogło przecież udać Jak tu nie marznąć sam na sam Gdy zamist płaszcza smutek Okrywa każde…

Trzech Budrysów

Stary Budrys trzech synów, tęgich jak sam Litwinów, Na dziedziniec przyzywa i rzecze: „Wyprowadźcie rumaki i narządźcie kulbaki, A wyostrzcie i groty, i miecze. Bo mówiono mi w Wilnie, że otrąbią niemylnie Trzy wyprawy na świata trzy strony: Olgierd ruskie posady, Skirgiełł Lachy sąsiady, A…