streszczenie

Tomasz Pułka

Najpierw ukazał się jej w talerzu pełnym zupy. Nie dowierzała,
kręciła głową, powtarzała: diabły chyba, istne diabły. Potem wszystko
szło na spacer, ale wracało i było już coraz gorzej. Patrzyła na mieszkanie i dni
które ją wypełniały, wszędzie widząc szeregi cieni, odłamki mlecznych zębów. Droga
do sklepu okazywała się pasażem cudów, nagłych objawień,
blaskiem świec na dachach.

podejrzenie, że jednak jest urodziła w wannie
woda opłukująca ciało z balastu codziennych wyrzeczeń naraz zamieniła się
w piasek. krzyczała: diabły chyba, istne diabły, ale wciąż
nie dowierzała, kręciła głową, powtarzała zaklęcia

aż przez przypadek machnęła ogonem.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

Przejdę skoro wiem

Jak burza przejdę skoro wiem Że wolałbyś bym była snem A jeśli ci wesoło to Wtedy milczę Nie lubisz ewidentnych ust Więc nakładam ostry róż A kiedy zgrzeszę wtedy ci…

Dwaj panowie na śniegu

Pada śnieg, gęsty, zły, przenikliwy, białą welną obszywa rni kołnierz, stoimy razem na pustej ulicy Żyd przy robocie i — żołnierz… Ty nie masz domu — ja nie mam domu, czas głazem na…

ZANIM OTWORZYSZ

Och, wcale nie chcemy wiele, chcemy tylko spotkać te same osoby w tych samych miejscach. Te same miejsca w tych samych miejscach. Tych samych taksówkarzy. I festiwali latem, kiedy są…