DARDANELE

Agnieszka Wolny-Hamkało

Nad ranem twardnieje język zatarty jak silnik w spływie
cieśniny Bosfor. Zostaje jeden wyizolowany rzeczownik.
Emituje słabe światło biały fosfor. Strzela źdźbło. To jest
szorstka powierzchnia pudełek. To są smugi dyfuzyjne.
Chrzęst śrub obróconych w betonie. Słyszałbyś, gdyby nie lodówki.
Patrzymy, trzymamy się za ręce. Płomień podnosi głowę zapałki.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny-Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Dyscyplina

Gwiazdy dyktują nam pojęcie ładu kinematograf jest wzorem zwięzłości przyszłość wytryska z miligrama radu Uczmy się z gwiazd uczmy się z kina uczmy się z przyszłości Znowu zmierzając się i…

Pieśń filaretów

Hej, użyjmy żywota! Wszak żyjem tylko raz; Niechaj ta czara złota Nie próżno wabi nas.   Hejże do niej wesoło! Niechaj obiega w koło, Chwytaj i do dna chyl Zwiastunkę…

Trzy strofki

Nie bluźń, żem zranił Cię lub jeszcze ranię, Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, Na pereł więcej…! I nie myśl, jak Cię nauczyli…