Po nocy

Vilhelm Ekelund

Szedłem daleko. A wszystkie drogi były ciemne!
Jak z odległych nieznanych wybrzeży
dochodził do mnie mroczny szum,
aż z granatowych cieni, które drżały,
w mroku świerkowego lasu, skąd przebijało się
pierwsze niepewne i przyćmione światło dnia.

Poranku, poranku! Chwała tobie, który odsłaniasz
ciemną, pełną lęku zasłonę, który pokazujesz
drogę w tej męczącej, gęstej mgle.
Chciałbym zanurzyć się w twoim chłodzie,
w czystej, głębokiej i pojemnej jasności, między
pochodniami chmur a połyskującymi górami.

Z gór chciałbym wyrosnąć radośnie, między
wszystkimi, powietrznymi chórami poranka,
toczącymi się głębokim brzmieniem.
Ponieważ znów poznałem, jak bogate jest życie,
które płynie gorącym, szczęśliwym strumieniem
i znów skacze do góry, by osiągać nowe przestrzenie.

tłumaczenie Ryszard Mierzejewski

Twoja ocena
Vilhelm Ekelund

Wiersze popularnych poetów

bajka o zamianie stołu

Ksiądz stoi na jednej nodze. Sadzamy go na drzwiach od stodoły. Wyobraziłaś to sobie? Tym gorzej, głosy wyrównują ciśnienie. Trzeba było tyle nie pić, to zawsze spowalnia reakcję. Na kontreakcję?…

Że opuszcza Bóg Antoniusza

Jeśli znienacka, o północy usłyszysz, jak przeciąga niewidzialny pochód z cudowną muzyką, z gwarem głosów – wtedy losu, co w końcu zawiódł cię, trudów, co poszły na marne, planów, które…

Odłóżmy broń

Przebieramy się za obcych I grozimy sobie nożem Wciąż stawiamy się na ostrzu Kto nas z niego strącić może Odłóżmy broń zanim nas Śmiertelny dopadnie strzał Nic nie mówimy do…