Czekamy na mowę…

Władysław Szlengel

Tam u nich trwa wciąż gwarny jubel
I głucho dudni echo parad.
I pokazują Berty Grube
i nocą słychać szepty narad.
A ON odpocznie i na nowo
podnosić będzie kark wciąż śmielej
i naoliwi każde słowo –
i krzyczeć będzie: Przyjaciele!!!
I jakimś lisim sprytnym zwrotem
otwartą znów zostawi furtę,
by swastyk czarnych swych łopotem
wpaść i bezbronnych złym zalać nurtem.
Nie wiem co powie – co gotuje
Europie drżącej, głuchej, ślepej –
Co znów upatrzy – gdzie zatruje
spokój wrzaskliwym deszczem depesz –
Będą przy radio stali
ludzie narzędzie pracy ścisną dłonie
i będą marzyć jak o cudzie,
aby z tumultem zrobić koniec.
I rozczerwienią się ulice
dodatków nadzwyczajnych wrzaskiem
wywloką JEGO tajemnice
JEGO zaczepność albo łaskę…
Może przez radio decyzja o wojnie
padnie w myśl jego dążeń i życzeń

A ja przy radio położę spokojnie
POŻYCZKĘ OBRONY PRZECIWLOTNICZEJ

Twoja ocena
Władysław Szlengel

Wiersze popularnych poetów

Nagość nas kocha

Nie oddaj im mojego ciała Zgódź się na wszystko – tylko nie oddaj im mojego ciała Spal je W środku nocy Przy zasłoniętych oknach Zawiń w liście aloesu w bandaże zdarte z brzozy w ostre skóry zwierząt Zasyp gałązkami ziarnami bursztynu igliwiem nocy Podpal Niech…

Moja moc

Moc W tobie jest ja o tym wiem Co noc Zamykasz ją By Już nie mogła wyjść na świat Co krok Ośmieszasz ją Marny los gdy nie wrzucisz w noc Swych sił i zbyt nudnych dni Lecz tylko żal ból i łzy Musisz śmiać się…

data zwrotu

będziemy się tak ślizgać po powierzchni słów pisać w liczbie mnogiej rozciągać wzdłuż kawiarnianych parasolek przesypywać przez perspektywy scalać ze sklepowymi szybami drukować niespokojne zaproś mnie na kawę dogasać w matecznikach stron tytułowych przegrywać zakłady o jutrzejszy sprawdzian wiadomości z rannego wstawania rozstrajać zawsze pewne słoje dębu…