NAWŁOĆ

Agnieszka Wolny-Hamkało

Przyjdzie noc i milion kurzych mostków obróci się w brzuchach
ministrantów. Słońce wypada z łuski, w kałużach słabe reprodukcje
sklejone jak pianki — dyskretnie regulują nastroje — aż biało robi się
w oczach, jakbyśmy urządzali polowanie na śnieg, misiowatą duszę,

matczyne mleko jedwabnika. I przyjdzie analityk, zdefiniuje stan gry,
określi imponderabilia, powie: — Pani jedyne osiągnięcie to publikacja
w „Roczniku Demograficznym” i zaprzeczanie boskiej doskonałości
naszego prezydenta. Wstyd. Na scenie nikt nie chciał tego wystawiać.

— To są te wszystkie sprawy, których miłość nie umie załatwić —
powołam się na kogoś ważnego i pójdę co innego postawić w centrum
uwagi, anorektyczna albinosko, jedyna, która mnie słuchasz z apetytem,
aż po noc wyciętą z bibliofilskiego wydania Cooking in Mesopotamia.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny-Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Promień

Ciemność i smutek spadają nagle, lecz światło Czuwa w oddali by cienie mogły się kłaść Za brudną rękę, jeszcze przez chwilę potrzyma Bo liczy na to, że nie wiesz na…

zrób mi kawę i idź na spacer

Rano, po stoczeniu jałowej dyskusji z psem, zaliczyłam głębokie zanurzenie, żeby tę noc przeżywać w nieskończoność. Gołąb w łazience (dostał się tu przez okno?), piasek w swetrze, pełny pępek i…

Klaskaniem mając obrzękłe prawice

Kla­ska­niem ma­jąc obrzę­kłe pra­wi­ce, Znu­dzo­ny pie­śnią, lud wo­łał o czy­ny; Wzdy­cha­ły jesz­cze do­rod­ne waw­rzy­ny, Ko­na­ry swe­mi wie­trząc bły­ska­wi­ce — Było w oj­czyź­nie lau­ro­wo i ciem­no I już ni miej­sca da­wa­no,…