odwiedziny 2

Agnieszka Wolny-Hamkało

Twój ręcznik kąpielowy
schnący na poręczy łóżka
– z zachodem słońca i palmami.
Wczorajsze gazety, naparstek
pełen pigułek i obyczajowe powieści.
Surowa mina, kiedy mimo wszystko
zdobywasz się na komentarz: ten polityk
przychodzi znikąd i tam zostanie. Przez chwilę
jesteś sobą, zamykasz mnie w łazience, a ja, siedmioletnia,
nienawidzę cię najbardziej na świecie, klnę i walę pięściami,
i chcę tylko, żebyśmy już poszły nad rzekę, żebyś
zrobiła ciasto, pozwoliła
wyjąć z szuflady drewnianych kolędników.

Twoja ocena
Agnieszka Wolny-Hamkało

Wiersze popularnych poetów

Do leszczyny

Nie poznajesz mnie, ale to ja, ten sam, Który wycinał na łuki twoje brunatne pręty, Takie proste i śmigłe w biegnięciu do słońca. Rozrosłaś się, ogromny twój cień, hodujesz pędy…

Na sercu Henry’ ego

Na sercu Henry’ ego usiadła swego czasu rzecz t a k ciężka, jak gdyby miał sto lat albo i więcej, i cały czas, szlochając, nie mogąc spać, nie umiał sobie…

Widmo jesieni

Tak żywe niegdyś błękity Cieniami zaszły szaremi, Jakiś duch mgłami spowity Zimną dłoń kładzie na ziemi. Przez mgieł przejrzyste zasłony Przegląda postać widziadła, Wzrok jakby mgłami zaćmiony, Twarz chłodna, smutna,…